12.05.2012

Zestaw dla niejadka Urban Trend

Dziumdziuś uwielbia jeść i nie ma z nim problemu. Natomiast ja byłam niejadkiem. Niestety to się zmieniło - parę kilo przydałoby się zrzucić. Jako niejadek pamiętam obiadki, które były we mnie wmuszane. Niestety nie kojarzę dlaczego nie lubiłam jeść - czy mi nie smakowało? a może wolałam się pobawić? Wiem jedno - obecnie producenci talerzyków, kubeczków dla dzieci wymyślają takie cuda, że chyba nawet niejadek by się skusił na obiadek. Wybór jest ogromny, ale moją uwagę zwróciły zestawy wyglądające jak zabawki.
Zestaw Urban Trend Funwares*

Talerzyki i sztućce Me Time dostępne w 5 wzorach - straż pożarna, policja, karetka pogotowia, wywrotka i karoca księżniczki. Każdy z talerzyków ma trzy przegródki na rożne posiłki. Sztućce ozdobione są małymi samochodzikami lub gwiazdeczkami w przypadku karocy księżniczki. Dostępny jest także zestaw przypominający plac budowy i puzzle (niestety nie znalazłam ich w Polsce). Zestawy wykonane są z melaminy - producent twierdzi, że bezpiecznej, ale jak wpiszecie "melamina" w google to możecie się przerazić. Jedni twierdzą, że formaldehyd uwalnia się dopiero pod wpływem bardzo wysokiej temperatury (porównywalnej do pieca garncarskiego), inni że przenika do pożywienia bez względu na temperaturę. Co jest bezpieczne, a co nie? Zapewne dowiemy się za jakieś 50lat :-(


O wiele bardziej podobają mi się jednak zestawy obiadowe, które składają się w ciuchcię lub zamek. Każdy element zabawki staje się pojemnikiem na jedzenie. W skład zestawów wchodzą talerz, talerzyk, kubek, miseczka, widelec i łyżka.


Cena:
Me Time około 70zł
Zamek, Ciuchcia około 95zł
Gdzie kupić:

w Polsce - sklepy internetowe


*Zdjęcia i informacje pochodzą ze strony http://www.kidsfunwares.com/products/


Miłej zabawy! to znaczy Smacznego!
Mama Dziumdziusia.


Reakcje:

4 komentarze:

  1. Nie widziałam takich zestawów wcześniej. Są świetne. To doskonały pomysł na prezent. A co do melaminy, mój Maluch korzysta z takich naczyń. Coś tam kiedyś czytałam o jej szkodliwości, ale dopiero Twój wpis mi o tym przypomniał. Nie zamierzam jednak tych naczyń wyrzucać. Skoro nie są wycofane ze sprzedaży, to chyba nie jest aż tak źle :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fakt - naczynia piękne, mogą niejednego niejadka zachęcić do pałaszowania obiadku! Tylko ja chyba jestem zbyt bojaźliwa i nie ryzykowałabym na własnym dziecku, jeśli istnieje cień szansy, że formaldehyd jednak się wydziela! :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana zaniepokojona mamo - większość pięknych i kolorowych zestawów naczyń i sztućców dla naszych maluchów jest wykonana z melaminy. Przede wszystkim dlatego, ze jest praktyczna (lekka i może nie nietłukąca, ale zdecydowanie trwalsza od porcelany:) oraz ładna. Ja też posiadam i podaję posiłki synkowi w melaminowych miseczkach i zdecydowanie jestem przekonana,że ważniejsze jest CO podaję niż w czym. Weźmy pod uwagę, że wpływ wszelkich konserwantów, ulepszaczy a nawet "zwykłego" przekarmiania też najczęściej widać dopiero po dłuższym czasie...
    Nie podgrzewam melaminy w mikrofalówce - myślę, że to ważne i zdecydowanie niewskazane - może bardzo się nagrzewać, a podwyższona temperatura sprzyja większości reakcji chemicznych.
    A co do designu - mój chłopczyk na pewno wybrałby lokomotywkę! Niestety, po pierwsze komplecik jest dla mnie za drogi, a po drugie (może nawet wazniejsze) podejrzewam, ze wcale nie zachęciłby do jedzenia, a raczej do zabawy jedzeniem :)
    Mnie osobiście bardzo podobają się "prawdziwe" metalowe sztućce dla dzieci w zestawach samochodzikowych - myślę, ze dobrze własnie takimi uczyć jeść praktycznie od początku. Poszukuję też od jakiegoś czasu nożyków dla dzieci - małych i bezpiecznych, ale nadających się do krojenia - mój dwulatek bardzo chciałby też "ciachać" jabłuszko sam, a w wypadku sztućców dla dorosłych trochę się obawiam skutków takiej samodzielności... Może następnym razem przeczytam u Ciebie o czymś takim?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Te zestawy nie tylko przyciągają wzrok dziecka ,ale i rodzice, mi samej by się takim sprzętem jak to nazwę świetnie jadło.Takie rzeczy nie tylko budzą apetyt ,ale i wyobraźnię dziecka. Gdyby kilka lat temu moi rodzice mieli taki zestaw do jedzenia dla mnie to by na pewno nie mieli żadnych problemów z karmieniem a mój tata nie musiałby udawać krówki ,która przyjdzie i mi jedzonko zje jak ja tego nie zrobię , chociaż miłe wspomnienie zostało. Taki zestaw można kupić mężowi , bo w końcu oni to jak małe dzieci, a mój to zawsze wydziwia przy jedzeniu :)

    OdpowiedzUsuń